bialykrolik bloguje...




21.
szukam, szukam, wciąż szukam... drogi życiowej mojej... jestem całkowicie nieokreśloną osobą... mogę robić wszystko i nic... wszystko nudzi się bardzo szybko... podobno nie można być dobrym we wszystkim... moja siostra twierdzi, że to tylko głupoty, które mówią ludzie, którzy nie potrafią być tacy właśnie... i że moja nieokreśloność jest dobrą cechą, bo prowadzi do wszechstronności... może i tak jest... chociaż wolałabym się skupić na jednej rzeczy, a nie na wszystkim na raz... ale teraz dobra rzecz... dowiedziałam się skąd biorą się moje stresy i lęki... tabletki antyoncepcyjne... już zmieniłam... i moje opuchnięcie ogólne też powinno zniknąć i problem ze schudnięciem... bo na razie wyglądam jak mały słonik bez względu na to czy jem czy nie jem... ale będzie lepiej=)

2012-01-26 17:23:04 skomentuj (4)
20.
kolejnej pracy nie dostałam... i znowu załamka... bo tego nie zajebałam ja... nie wiem co jest ze mną nie tak... jestem niepotrzebna i bezużyteczna... wczoraj w nocy myślałam dużo... i chyba nie mam po co żyć... szukam ciągle celu w życiu... ale nie potrafię go znaleźć... nie chcę jednak ranić nikogo... bo nie wiem jaką reakcję by to wywołało... poza tym jestem tchórzem... nie wiem co robić już... miałam dużo nadziei, że będzie lepiej... a nie jest, bo ciągle dosaję po głowie od życia... a ja już tak nie wytzymam długo...

2012-01-11 08:51:11 skomentuj (3)
19.
aby ten rok był przyjemniejszy i mniej stresowy od poprzedniego... tego życzę Wam moje kochane i sobie również=) i żeby było bardziej normalnie w naszych głowach... i najważniejsze- perfekcji w każdej dziedzinie życia=)

2012-01-01 20:29:01 skomentuj (4)
18.
tak... było źle, bo obrona... ale już po... miałam tak straszne wahania, że M. powiedział mi dopiero po obronie, że byłam nie do wytrzymania... ale jest mądrym człowiekiem i wiedział, że kiedyś mi przejdzie... przynajmniej trochę... teraz u rodziców jestem moich... jest niby lepiej, ale nie czuję się potrzebna nikomu... poza tym ciągle wyglądam jak opasły wieloryb pomimo 6 weidera i ograniczania jedzenia... i nic... ciągle źle wyglądam... niedługo nie będę mogła patrzeć w lustro... M. ma zakaz dotykania mojego brzucha, żeby mu się ręce nie utopiły w tłuszczu... co do obrony... najstraszniejsze przeżycie... nie pamiętam co mówiłam, pamiętam jedynie, że słowa wylatywały ze mnie jak z karabinu maszynowego, i że się zakręciłam... i przez to zamiast 5 na dyplomie, to będę mieć 4... wszyscy mają 4, ale ja miałam średnią, która dałaby mi 5... ale było, minęło, nic z tym nie zrobię... dzień przed obroną miałam rozmowę o pracę, na której bardzo mi zależy... ale nie jestem zadowolona z tego, co tam pokazałąm... pewnie wyląduję w mcdonald's bo w czwartek mam tam rozmowę... wprawdzie nie na smażyciela frytek, ale mimo wszystko mc to mc... ale może będzie dobrze... zarządzać ludźmi potrafię chyba... zobaczymy... w końcu kiedyś musi byćlepiej... 

2011-12-12 08:55:03 skomentuj (4)
17.
i ciągle wszystko nie tak=/

2011-11-30 20:46:17 skomentuj (3)
16.
cały dzień przeleżałam w łóżku ze strasznym kaszlem... miałam iść do pracy, ale o 8 rano zadzwoniłam do szefa, że nie dam rady... i tak leżę i myślę... o wszystkim i o niczym... wczoraj były u mnie moja mama i siostra... pojechałyśmy na targi ksiązki... skończyło się moim płaczem w tramwaju... nie wiem dlaczego sie rozpłakałam... tak po prostu... często mi się to zdarza ostatnio... najgorszy był widok mojej mamy, która nie wiedziała co ma zrobić... a ja siedziałam i płakałam tak po prostu przez co stałam się atrakcją tramwaju=) najciekawsze było to, że ludze patrzyli się jakby nigdy nie widzieli niczyich łez, ale momentalnie odwaracali wzrok jak tylko spotkali moje spojrzenie... jakby się bali czegoś... wiem, że to dziwne... ale nic nie mogłam poradzić na to... a w piątek byłam u koleżanki a imprezie... poszłam z M., ale on musiał wyjść wcześniej, więc ja zostałam... wypiłam dużo, trochę spaliłam... i straciłam koleżankę... dlaczego? bo rozmawiałam z jej potencjalnym mężczyzną... nie dotknęłąm go ani razu, nie rzucałam się na niego, rozmawiałam z nim o moim mężczyźnie i religii... a ta stwierdziła ze z nim flirtowałam i sie nie spodziewała tego po mnie... nawet nie mam ochoty rozmawiać z nią o tym... jest mi niemiło, że mogła pomyśleć coś takiego... zwłaszcza, że jestem zajęta... długo jestem zajęta... i nie chce nikogo innego... i ona o tym wie... ale mimo wszystko... jak pisałam w poprzedniej notce... głupi ludzie... bo inaczej nazwać tego nie potrafię...

2011-11-06 22:24:10 skomentuj (5)
15.
ciężko mi ostatnio zrozumieć ogrom głupoty ludzkiej... ich ignorancję i brak zrozumienia tego, co się do nich mówi czy pisze... to jest plaga jakaś ostatnio... coraz więcej idiotów wychodzi na ulicę i nie wstydzą się swojej głupoty... nawet się nią chwalą i uważają za powód do dumy... przecież to jest totalna porażka... cieszą się z tego, że mają egzaminy niezdane, a jeszcze ich ze studiów nie wyjebali... albo, że mają same pały w dzienniku w liceum i są zajebiśce cool=/ przeraża mnie to... coraz więcej myślę o tym  co się dzieje dookoła i nie wgląda to ciekawie... niedługo zostaniemy zalani przez wszechogarniającą głupotę... też robię głupie rzeczy... ale nie chwalę się nimi... 

wybaczcie, że ta notka odbiega trochę od reszty, ale słabo mi jak patrzę na to, co dzieje się dookoła...


2011-10-21 08:31:02 skomentuj (2)


      księga gości

2012
styczeń
2011
grudzień
listopad
październik
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
luty
styczeń




...
mononoke
fajka
spisownik
kg
oszka
stamina
disillusionment