bialykrolik blog

Twój nowy blog

27.

1 komentarz

mam dość udawania…

26.

1 komentarz

nawet nie wiedziałam, że tak dawno mnie nie było… za dużo wszystkiego, choć przecież nie zmienia się nic… ciągle wyglądam tak, a nie inaczej… ciągle nie mogę tego znieść i ciągle nie potrafię się zmienić… nie mogę patrzeć na siebie, wyglądam obrzydliwie… teraz jestem u rodziców i ciągle jest zjedz coś… dlaczego nie jesz… dlaczego ciągle się denerwujesz? nie wiem dlaczego denerwuję się non stop… w głowie mam jedną wielką tragedię, jakąś straszną depresję… nie mam pojęcia dlaczego, przecież, tak jak pisałam ostatnio, niczego mi nie brakuje… potrzebuję kontroli własnego życia chyba, bo na razie żyję chyba tak po prostu… co się zdarzy, to będzie… i wykolejam się psychicznie co chwilę… i wciąż mam nadzieję, że będzie lepiej…

25.

4 komentarzy

dawno nie pisałam… nie było czasu… ciągle coś.. uczelnia, sesja, praca…a w lipcu kiedy mogłam to odpoczywałam, bo czerwiec wykończył mnie całkowicie… chociaż z jednej strony to dobrze, bo nie miałma czasu na żadne głupie przemyślenia…. a ostatnio znowu się pojawiły… i nie wiem jak je wyrzucić z głowy… nienawidzę tego, co siedzi w niej tak daleko i głęboko… secjalnie staram się to zakopywać, ale to cięgle i ciągle wychodzi… bardzo nie lubię… a ostatnio czułam się tak jak powinnam… jak chciałabym się czuć całe życie… próbowałam różnych specyfików już, ale to było najlepsze… szkoda, że nie może być tak cały czas, tylko jedną noc… powrót do rzeczywistości był ciężki dla mnie… fizycznie żadnego zjazdu, ale psychicznie ciągle próbuję w jakiś sposób znowu się tak poczuć… i szukam mniej szkodliwych środków żeby tak było… i szukam powodów, dla których jestem nieszczęśliwa ciągle… i sposobów jak się pozbyć tego uczucia… i nie znajduję nic oprócz mojej figury i diet… nic… powinnam być kurewsko szczęśliwa… a nie jestem i chyba nigdy nie będę…

24.

3 komentarzy

jest dobrze=) na uczelni nie mm problemów żadnych z ogarnięciem dziwnych zadań, wręcz przeciwnie nawet, w pracy mnie doceniają, a to jest nowość dla mnie=) na życie towarzyskie też nie mogę narzekać… tylko w związku mam dziwnie… prawie w ogóle nie mamy seksu… nie czuję potrzeby najmniejszej tego… jest to dziwne uczucie dla mnie… nigdy nie było tak… poza okresem jak nie jadłam nic… ale teraz jem… nie wiem czy dużo czy mało… staram się ograniczać, ale tak, żeby nie wpaść w paranoję… już nie jest tak, że nie jem cały dzień, choć nie powiem, że nie tęsknię za tym czasem… M. wszystko widzi… a nawet nie mam za bardzo ostatnio napadów lękowych… od czasu do czasu, ale coraz mniej=) mam nadzieję, że się to utrzyma, bo nie uśmiecha mi się po lekarzach włóczyć… nie lubię lekarzy i w większości przypadków nie potrzebuję ich pomocy… przecież sama sobie potrafię dać radę=) sesja się zbliża i po raz pierwszy nie martwię się nią za bardzo… to kolejne nowe i dziwne uczucie… chociaż prawdopodobnie 2 dni przed egzaminem każdym będę łazić po ścianach… ake teaz mam w miarę spokój w głowie=)

23.

2 komentarzy

i znowu następne święta… wszystko miło, bo z mamą, tatą, siostrą… tylko mój brat… brak mi słów do niego czasem… zachowuje się jak kompletny idiota… nie szanuje w ogóle mojej mamy, która bardzo się stara… ma w dupie wszystko i wszystkich,  a najważniesi są kumple i dziewczyna, która na 1000% ma problemy psychiczne za duże jak na głowę mojego brata… nie rozumiem tego faceta… jest dorosłym mężczyzną, a ciągle mieszka z rodzicami, całą wypłatę swoją przepierdala na nikt nie wie co… porażka…. dzisiaj w pewnym momencie stwierdził; „nie ma nic do jedzenia, jadę do żaby”… i wszystko spoko, tylko lodówka cała zapchana jest jakimiś dziwnymi szynkami i mięsami ekologicznymi… ale on tego nie tknie „bo jest niekrojone w sklepie”… nie wiem co z nim jest… martwię się o niego… jest strasznym gburem pomimo swoich 21 lat… każdy ma jakiegoś potwora w głowie, ale nie musi się przy tym tak zachowywać arogancko i idiotycznie… wcześniej starał się słuchać tego, co mu chcę przekazać…. ja czy ktoś inny… a teraz nawet nie udaje, po prostu pokazuje, że wszystko ma w dupie jak popierdolony 14latek… wybaczcie, ale musiałam to wyrzucić wszystko z siebie… 



a ja się trzymam jak zawsze w święta… mięsa ani ryb nie jadam, więc nie jadam zbyt dużo na świeta… taki plus=)

22.

2 komentarzy

jakoś się układa… mam coraz większe przejawy ambicji… wymyśliłam drogę życiową, do której spróbuję dążyć… tylko na osiągnięcie tego potrzeba mi dobrych parę lat… ale jak to mówią… czas i tak upłynie… niby wszystko jest dobrze, ale mam wątpliwości co do M…. za bardzo się różnimy… kocham Go bardzo… ale mam zupełnie inne podejście do życia… na tym etapie jest ok, ale boję się tego jak On zacznie chcieć więcej… czyli rodzinę… jakieś dzieci,  których nienawidzę… i nie mam zamiaru mieć…


a co do tabletek, to wcześniej brałam Cilest… teraz mam Yasmin, są 3 razy droższe, ale chyba jest lepiej z moją figurą… przynajmniej trochę…

21.

5 komentarzy

szukam, szukam, wciąż szukam… drogi życiowej mojej… jestem całkowicie nieokreśloną osobą… mogę robić wszystko i nic… wszystko nudzi się bardzo szybko… podobno nie można być dobrym we wszystkim… moja siostra twierdzi, że to tylko głupoty, które mówią ludzie, którzy nie potrafią być tacy właśnie… i że moja nieokreśloność jest dobrą cechą, bo prowadzi do wszechstronności… może i tak jest… chociaż wolałabym się skupić na jednej rzeczy, a nie na wszystkim na raz… ale teraz dobra rzecz… dowiedziałam się skąd biorą się moje stresy i lęki… tabletki antyoncepcyjne… już zmieniłam… i moje opuchnięcie ogólne też powinno zniknąć i problem ze schudnięciem… bo na razie wyglądam jak mały słonik bez względu na to czy jem czy nie jem… ale będzie lepiej=)

20.

3 komentarzy

kolejnej pracy nie dostałam… i znowu załamka… bo tego nie zajebałam ja… nie wiem co jest ze mną nie tak… jestem niepotrzebna i bezużyteczna… wczoraj w nocy myślałam dużo… i chyba nie mam po co żyć… szukam ciągle celu w życiu… ale nie potrafię go znaleźć… nie chcę jednak ranić nikogo… bo nie wiem jaką reakcję by to wywołało… poza tym jestem tchórzem… nie wiem co robić już… miałam dużo nadziei, że będzie lepiej… a nie jest, bo ciągle dosaję po głowie od życia… a ja już tak nie wytzymam długo…

19.

4 komentarzy

aby ten rok był przyjemniejszy i mniej stresowy od poprzedniego… tego życzę Wam moje kochane i sobie również=) i żeby było bardziej normalnie w naszych głowach… i najważniejsze- perfekcji w każdej dziedzinie życia=)

18.

4 komentarzy

tak… było źle, bo obrona… ale już po… miałam tak straszne wahania, że M. powiedział mi dopiero po obronie, że byłam nie do wytrzymania… ale jest mądrym człowiekiem i wiedział, że kiedyś mi przejdzie… przynajmniej trochę… teraz u rodziców jestem moich… jest niby lepiej, ale nie czuję się potrzebna nikomu… poza tym ciągle wyglądam jak opasły wieloryb pomimo 6 weidera i ograniczania jedzenia… i nic… ciągle źle wyglądam… niedługo nie będę mogła patrzeć w lustro… M. ma zakaz dotykania mojego brzucha, żeby mu się ręce nie utopiły w tłuszczu… co do obrony… najstraszniejsze przeżycie… nie pamiętam co mówiłam, pamiętam jedynie, że słowa wylatywały ze mnie jak z karabinu maszynowego, i że się zakręciłam… i przez to zamiast 5 na dyplomie, to będę mieć 4… wszyscy mają 4, ale ja miałam średnią, która dałaby mi 5… ale było, minęło, nic z tym nie zrobię… dzień przed obroną miałam rozmowę o pracę, na której bardzo mi zależy… ale nie jestem zadowolona z tego, co tam pokazałąm… pewnie wyląduję w mcdonald’s bo w czwartek mam tam rozmowę… wprawdzie nie na smażyciela frytek, ale mimo wszystko mc to mc… ale może będzie dobrze… zarządzać ludźmi potrafię chyba… zobaczymy… w końcu kiedyś musi byćlepiej… 


  • RSS